MAPA STRONY
Marek Musielak

powiew świeżego marazmu

11-01-2011, 18:54

przełom się

2010 przełamał się z 2011. A mi udało się przełamać i po raz pierwszy pobiegłem dzisiaj do pracy, głównie za sprawą głupiego pomysłu, który przyszedł do głowy podczas wczorajszej dyskusji przy piwku. Nie było łatwo zebrać się do tego, a podczas biegu wypchany plecak nie pomagał ani odrobinę. W połowie Parku Sołackiego pomyślałem sobie "Co ja tu w ogóle robię? Dlaczego nie wożę swojej dupy wygodnie w ciepłym aucie?", ale skoro już biegłem to nie było odwrotu. A 10 minut później uśmiechałem się błogo pod prysznicem zadowolony z siebie jak rzadko kiedy. A jak jeszcze pomyślałem, że w Poznaniu rządzi właśnie zła królowa Budma i swoimi niecnymi targowymi mackami korkuje całe miasto, to aż mi banan na twarz wypełzł i nie chciał się schować.

Najnowsze:

Tak sobie myślę, że bieganie do pracy to fajna sprawa jest i dobrze byłoby popularyzować taki sposób przemieszczania się. No oczywiście warunek konieczny to prysznic w firmie - inaczej siedzenie przy biurku we własnym sosie to krzywda dla siebie i otoczenia ;] Są jeszcze kolejne plusy: litr benzyny w kieszeni i jedno auto do korkowania się w mieście mniej. No i czas dotarcia do pracy w miarę stały - 20 minut, a nie (jak w przypadku jazdy samochodem), pochodna z 15 minut po kaprysach innych kierowców, odkopywaniu samochodu spod śniegu, zapchaniu ulic i niespodziewanych przypadkach. Niby wszystko pięknie, zobaczymy czy uda mi się przełamać się jeszcze kiedyś.

Tak na marginesie, przy bieganiu będąc, udało mi się wypełnić mój cel na 2010 i przebiec 1000km. Zatem korzystając z okazji, dzięki wszystkim, którzy mnie do tego motywowali i tym, którzy mi pogratulowali ( pogratulują ;] ).

A już poza marginesem, 2011 rozpoczął się od niezłego przełomu. Podjąłem decyzję, że chcę jeździć często do Świnoujścia. Motywacja, żeby tam być, jest ogromna, a firma pozwala. Wygląda więc na to, że w tym roku czas na zaprzyjaźnienie się z cudowną magią pekape. Jak to powszechnie wiadomo "jeśli są 4 uda, to to się musi udać". Z dziwnym (nawet jak na mnie) spokojem patrzę w przyszłość i wiem, że będzie dobrze.

Jak czytam te kilka akapitów powyżej, to widzę, że ten bałagan doskonale odzwierciedla stan moich myśli. I nie chce mi się ani trochę przepisywać tekstu tego posta, niech sobie ten nieład zostanie tak jak jest. Liczę za to, że w 2011 uda mi się choć trochę uporządkować siebie. I to jest cel na ten rok. Do boju! ;]

“Jeśli są 4 uda, to to się musi udać.”                                                                         marasm

Komentuj

about me

Marek Musielak

Hi! I'm Marek Musielak but everyone calls me Maras.

I love rollerblades, good movies and books, meetings with my friends, drive my motorbike, run and spend time actively.

I work as ASP.Net, EPiServer and Sitecore developer for Cognifide Ltd.