MAPA STRONY
Marek Musielak

powiew świeżego marazmu

31-08-2010, 22:35

nie potrafię ogarnąć krzesła

W moim mieszkaniu w mojej sypialni stoi Krzesło. Nie jest to takie normalne krzesło. To niezwykłe Krzesło, którego nie potrafię opanować. Niby wygląda jak podobne dwa krzesła stojące w dużym pokoju, ale jedna rzecz odróżnia je od reszty krzeseł, a mianowicie jego ładowność. Potrafię na nim upchnąć zdecydowanie więcej, niż mieści się w jakiejkolwiek szafie.

Najnowsze:

Kiedy pojawia się cokolwiek, z czym nie wiem co w danej chwili zrobić, istnieją dwie opcje: albo dana rzecz wyląduje za chwilę na Krześle albo w koszu na śmieci. Prawdopodobieństwo tej drugiej opcji jest jednak niewielkie. I niby nie ma się czym przejmować, bo skoro miejsce na Krześle ciągle jest, to teoretycznie wszystko jest ok. Problem polega na tym, że z każdą kolejną rzeczą rzuconą na krzesło, reszta przedmiotów, chcąc nie chcąc, przykryta zostaje kolejną warstwą. Co za tym idzie, nie dość, że trudniej się do niej dostać i trudniej sobie przypomnieć, że ona tam leży, to jeszcze coraz bardziej się gniecie. A z taką wygniecioną sprawą poradzić sobie jest jeszcze ciężej.

Napisałem 'wygniecioną sprawą', a nie 'wygniecioną rzeczą', bo tak naprawdę to Krzesła istnieją dwa. To w sypialni to w sumie tylko malutkie Krzesełko. Ciągle niezwykłe, ale kiedyś po prostu przerzucę z niego wszystko na łóżko, a potem jeden przedmiot po drugim porozkładam na swoje miejsce. Prawdziwy problem tkwi w drugim Krześle, Krześle w moim umyśle. Każda sprawa, której nie potrafię w danej chwili rozwiązać, ląduje właśnie tam. I niestety robi się z tego coraz większy burdel.

Zamiast na bieżąco załatwiać to co trzeba, mój popieprzony niepoprawny optymizm podpowiada mi, że może jutro sprawa sama się rozwiąże lub wyjaśni. I wrzucam tam jedną myśl za drugą, a one gniotą się i jedne przysłaniają drugie. A ja zapominam o tych na spodzie, ale one ciągle tam są. I boję się, że to wszystko runie kiedyś na mnie, a ja nie będę w stanie ogarnąć tego całego chaosu. Bo myśli i sprawy to nie są przedmioty, które powiesisz na wieszaku, postawisz na półce albo wyrzucisz do śmietnika. To takie cienkie igiełki, którymi możesz siebie (albo kogoś) dotkliwie pokłuć. A jeśli wbijesz jedną z nich bardzo głęboko, to całkiem prawdopodobne, że komuś wyrządzisz krzywdę.

“We should go to sleep now, You should stay the night.
I'll be up to watch the world around us live and die. ”

Komentuj

about me

Marek Musielak

Hi! I'm Marek Musielak but everyone calls me Maras.

I love rollerblades, good movies and books, meetings with my friends, drive my motorbike, run and spend time actively.

I work as ASP.Net, EPiServer and Sitecore developer for Cognifide Ltd.