27-07-2010, 16:33
jest 500!
Wreszcie! Teraz już będzie z górki. Plan jest taki, żeby przebiec w tym roku 1000 km. Nie wiem, kiedy na to wpadłem i co mnie pchnęło do tak drastycznego kroku, ale stało się. I nawet dobrze. Taki cel to jest zajebista motywacja. Dzisiaj padła 500tka, teraz mogę już odliczać w dół. Nie dopuszczam do siebie myśli, że może być trudniej. Musi być łatwiej!
Najnowsze:
Najpopularniejsze:
Gdzieś tam w oddali majaczy jeszcze drugi cel: złamać 1:40 w półmaratonie. No ale tu już zaczęły się schody. Plan był, żeby zrobić to w Pile, tylko mój brachol żeni się 2 dni przed Piłą. Trzeba tu będzie coś poogarniać. Ale na to jeszcze mam czas. A jakby było za mało schodów, to jeszcze Simon, z którym biegam 2 razy w tygodniu, wyprowadza się na wioskę. A bez niego ciężko będzie ruszyć dupę z łóżka o 6:20 ;]
Dobra dobra, bo zaraz zacznę się rozczulać nad sobą. Zostało mi 5 miesięcy, więc po setce na miesiąc. Wszystko do zrobienia. Kolejny trening jutro skoro świt. Mecz Lecha ze Spartą (czytaj piwko ;) ) raczej we wstawaniu nie pomoże, ale przecież... "ja nie dam rady?!"
I aint gonna spend my time wandering why I never made it.
I’ve already made it!
Komentuj