MAPA STRONY
Marek Musielak

powiew świeżego marazmu

25-07-2010, 23:47

dostałem kopa w dupę

I to tak przy wszystkich, nawet się tego nie spodziewając. Dostałem niesamowitego kopa energetycznego od Mariki. Właśnie wróciłem z jej koncertu, który grała na Scenie na Wodzie. Nie wiem skąd ta dziewczyna bierze tyle mocy, ale udało się jej podładować moje akumulatory. I nawet nie przeszkodziło w tym blondodrostowe monstrum w różowym pluszowym (sic!) wdzianku, tańczące na stole 3 metry ode mnie.

Najnowsze:

Kop był na tyle mocny, że wracałem do domu bujając się w rytmie Kingsów i podśpiewując sobie śmielej niż by wypadało. Biedna Milena, która pewnie zawału dostała, kiedy robiłem sobie trzeci pas na Solnej. Bywa ;] Całą drogę myślałem, że dostałem na tyle mocno, że jak tylko wrócę, wylecę z mieszkania na jakieś kółko czy dwa, bo w końcu ten 1000 km sam się nie przebiegnie (o tym to innym razem), ale chyba zabrakło drugiego bisu. Jeden wystarczył jednak idealnie na to, żeby w końcu wziąć dupę w troki i napisać to, co własnie czytasz.

Zainspirowała mnie Kate. A no tak, nie możesz zobaczyć, co pisze Kasia, bo nie jesteś zalogowany. Naprawdę warto założyć konto, ale zmuszać Cię nie mam zamiaru. Gdybym tylko spróbował, na bank skończyło by się to w sposób zupałnie odwrotny niż moje chęci. Jakkolwiek.

Kiedyś pomyślałem sobie "Kasia może, to czemu nie ja?". Pewnie znów przeceniłem swoje siły, ale taki już jestem i dobrze mi z tym ;] A więc do boju! Przed Tobą początki powiewu świeżego marazmu. Czy będzie świeży? To na pewno. Nie mam zamiaru wyciągać tu na wierzch tak zamierzchłych czasów jak przedwczoraj, bo kogo obchodzi to, co się działo w prehistorii. Marazm? Pewnie raczej sarkazm. Ale tak naprawdę to nie wiem. Mam ochotę po prostu się trochę powynurzać.

Dzisiaj nie będzie jakiś głębszych treści. Tylko krótko o małym wqrwie. Malta - jezioro dookoła którego dziennie chodzi, biega czy jeździ pół Poznania. Szkoda tylko, że na takie przyjemności możemy sobie pozwolić tylko w dzień. Bo nasze kochane miasto może zainwestować grubą kasę w fontannę na środku malty z fikuśnym oświetleniem i śmierdzącą wodą, ale o tym, żeby postawić latarnie dokoła jeziora, to już nikt nie pomyśli. A tam gdzie latarnie są, to ktoś oszczędza na prądzie i i tak jest ciemno.

A może to tylko ja jestem taki dziwny, że czasem miałbym ochotę skoczyć sobie o 23:00 i zrobić kółko na rolkach, nie bojąc się o to, że potknę się o kamień czy korzeń i pogubię zęby. Już nie wspomnę o jakiejś wieczornej przechadzce. A gdyby komuś było mało, to przecież zamiast poszerzyć ścieżkę dokoła Malty, tak żeby bez problemu pomieścili się tam rowerzyści i piesi, to można postawić setkę znaków zakazu, raz zabraniając ruchu pieszych, raz rowerów. Polska... Pewnie ktoś w radzie miasta ma wujka z firmą produkującą znaki drogowe, a nikt nie ma brata wylewającego asfalt. Nigdy się do tego nie przyzwyczaję.

Komentuj

about me

Marek Musielak

Hi! I'm Marek Musielak but everyone calls me Maras.

I love rollerblades, good movies and books, meetings with my friends, drive my motorbike, run and spend time actively.

I work as ASP.Net, EPiServer and Sitecore developer for Cognifide Ltd.