MAPA STRONY
Marek Musielak

powiew świeżego marazmu

06-11-2011, 22:10

m&m's

Zrobiłem najodważniejszy krok w moim życiu. Śmiało mogę rzec, że rzuciłem się na głęboką wodę. Spodziewałem się ciężkiej walki o każdy oddech, a okazało się, że tutaj fale same unoszą do góry. Jestem przezajebiście pewien tego, że podjąłem doskonałą decyzję, której nigdy nie pożałuję, chociaż zaważyła ona na całym moim życiu.

Dzisiaj wiem, czego chcę. Wiem, że nie będzie prosto i że będę musiał się sporo nastarać, żeby się udało. Ale chcę i będę się starać. I wierzę, że za jakiś czas spojrzę wstecz i powiem sobie samemu "Well done, Maras". Czytaj dalej "m&m's"

cisza

17-10-2011, 22:27

run maras, run!

12 Poznań Maraton - jeszcze miesiąc temu byłem absolutnie przekonany, że nie ma takiej siły, która byłaby mnie w stanie zmusić do tego, żeby stanąć na starcie, a potem przez 4 godziny biec w kierunku tak odległej mety. A tu psikus; na tydzień przed maratonem przelewałem kasę i przeklikiwałem się przez formularz zgłoszeniowy.

Sam do końca nie wiem, co się stało, że przekonałem siebie do biegu. Z perspektywy czasu myślę, że raczej nie chodziło o samą chęć biegu, co bardziej o to, jak bardzo dokuczało mi rok temu, gdy wszyscy dokoła chodzili i mówili o maratonie (a co poniektórzy nawet o tym jak się biegło), a ja zamiast tego miałem w głowie obraz niedzieli spędzonej w taki sam sposób, jak co tydzień. I wiedziałem tylko tyle, że chociaż nie będzie prosto i chociaż będzie bolało, to że jeśli tego nie zrobię, to będę żałował. Czytaj dalej "run maras, run!"

4.

03-10-2011, 23:26

dobre niusy są dobre

Niby październik za oknem, ale tak jakoś ostatnio niejesiennie. Pogoda nas rozpieszcza, jakby nas chciała wynagrodzić za to lato wyjęte z dupy, a życie dokoła pozytywnie zaskakuje. I w tych pięknych okolicznościach jakoś tak mnie naszło, żeby podzielić się tymi pozytywami.

Najważniejszy z nich, chociaż to chyba niespodzianka, bo przecież niespodzianką nie można nazwać kogoś, na kogo czeka się przez 9 miesięcy, jest Jaś - synek Kasi Ś. Jako że urodził się dzisiaj, pewnie Kasia nigdy nie przeczyta tego posta, ale i tak wielkie gratulacje dla mamy! Czytaj dalej "dobre niusy są dobre"

1.

12-07-2011, 22:50

just push it up

Dokładnie miesiąc temu postanowiłem, że startuję w 100 Push Ups Challenge i po sześciu tygodniach zrobię sto pompek. Wszystko dzięki Gregowi, który szukał współ-kompano-motywacji. Pełen optymizmu i zapału wziąłem się do roboty i już w myślach widziałem ten filmik, który potwierdzi i utrwali mój wyczyn. No i się zaczęło.

13 czerwca otworzyłem stronkę http://www.hundredpushups.com i zrobiłem pierwsze pompki. Olałem test, bo wiedziałem, że koło 40stu bym dał radę, więc po co się niepotrzebnie zaraz na początku sprawdzać. Ktoś w firmie przeczytał o pomyśle, pogadaliśmy o tym głośno w pracy i nawet się nie obejrzałem, jak okazało się, że pompować chcą wszyscy - koledzy z biura, ze studiów, z liceum, koledzy kolegów, a nawet koleżanka co chodzi teraz do góry nogami. A jak komuś pompki nie pasowały, to znalazł sobie inne wyzwanie (jak choćby 200 situps). Niektórzy z nich zrezygnowali, większość pompuje do dzisiaj. Czytaj dalej "just push it up"

2.

12-06-2011, 21:23

pierwszy raz zawsze boli

Przebiegłem w życiu 7 oficjalnych półmaratonów. Dzisiaj był ósmy. Do tej pory, z każdym kolejnym udawało mi się zrobić życiówkę. Raz była to poprawa tylko o 7 sekund, ale zawsze. Dzisiaj ambitny plan zakładał poprawę o minutę. No i przegiąłem ;) Pierwszy raz nie poprawiłem czasu. A pierwszy raz zawsze boli - mój dzisiejszy bolał potężnie...

Wyjechaliśmy z samego rana i o 9:00 dotarliśmy do Grodziska Wielkopolskiego. Wodę grodziską to pewnie każdy pamięta, ale ja nie byłem jeszcze niedawno w stanie powiedzieć, gdzie ten cały Grodzisk leży. W każdym bądź razie pogoda przywitała nas idealna do biegania - chmurki, wiatru nie było czuć, chłodek. Po prostu zapieprzać. Organizacja prawie perfekcyjna. Wszystko fajne, poza ostatnimi 20 minutami kiedy wszyscy zawodnicy musieli stać w tłumie między barierkami, cisnąć się i "stygnąć". A do tego w międzyczasie wyszło słońce. Czytaj dalej "pierwszy raz zawsze boli"

1.

07-06-2011, 15:23

stairway to heaven

Do tej pory schody kojarzyły mi się zazwyczaj z wysiłkiem i zmęczeniem. Palace Chaillot stairs (from http://www.paris-en-photos.com/photos/paris-16/palais-chaillot/photos.php) Myślę "schody" i pierwsze co przychodzi mi do głowy, to wchodzenie po nich na górę. Jakoś nigdy nie myślałem o schodzeniu po nich - pierwsza i jedyna myśl to "pod górkę".

Ostatni weekend zmienił trochę moje zapatrywanie na schody. Początkowo nic tego nie zapowiadało - zaczęło się od 6 pięter, które codziennie demotywowały jednakowo. Potem pierwsza wyprawa na pobliską górkę i dla odmiany schody. A na górze ciężka walka o uspokojenie oddechu. I kolejne schody pod tańczącymi Murzynami, które nie zapowiadały niczego specjalnego. Czytaj dalej "stairway to heaven"

cisza

27-05-2011, 19:08

do pracy na rolkach

Jakieś 2 miesiące temu firma, w której pracuję, przeniosła się do Murawa Office Park. Znów wydłużyła mi się droga do pracy. Na szczęście lato powoli zaczyna udawać, że nawet do Polski zajrzy i mogę pomykać do roboty na moto, zamiast stać w korkach w samochodzie. Bo na dojeżdżanie MPK to ja nerwów nie mam, próbowałem.

Niestety w poniedziałek musiałem zostawić Cieniasa na coroczną pielęgnację, więc trochę mi się skróciła lista opcji. MPK mnie wkurzyło, samochodem w korkach można się wrzodów na żołądku nabawić, a bieganie do biura z plecakiem nie jest zbyt wygodne. Czytaj dalej "do pracy na rolkach"

4.

about me

Marek Musielak

Hi! I'm Marek Musielak but everyone calls me Maras.

I love rollerblades, good movies and books, meetings with my friends, drive my motorbike, run and spend time actively.

I work as ASP.Net, EPiServer and Sitecore developer for Cognifide Ltd.